„Miś” to książka Roberta Buczka, która niesamowicie na mnie wpłynęła. Opowiada o chłopcu – Krzysiu Brachowskim, który podczas wyprawy z grupą podopiecznych, opowiada im niezwykłą historię… Kilkaset metrów pod ziemią, w schronach, przebywa grupa osób, której kończą się zapasy żywności. Dzieci nie słuchają swojego opiekuna i zaczynają panikować. Dwudziestodziewięcioletni Krzyś Brachowski decyduje się opowiedzieć im pewną historię z czasów szkolnych…

 Bohater od najmłodszych lat sprawiał problemy wychowawcze swoim rodzicom i nauczycielom. Robił psikusy swoim wychowawcom – szczególnie pani profesor, którą nazwali „Hipcia”. Doprowadziło to do tego, że nauczycielka trafiła do szpitala w poważnym stanie. Krzyś – sprawca całego zdarzenia, odwiedził panią profesor, by ją najmocniej przeprosić. Przyznał się do swojej winy, co zostało mu wybaczone. Nie mógł opanować swojego wzruszenia. Po pewnym czasie, ojciec, którego od zawsze fascynowały wyprawy górskie zabrał syna w Tatry. Wyprawa miała być szkołą życia, a także karą za szkolne wybryki. Podczas pieszej wędrówki napotkali pewne utrudnienia – pogoda załamała się, spadł śnieg i zrobiło się zimno. Bohaterowie zostali odcięci od świata. Dla zabicia czasu, a może i podniesienia na duchu, ojciec Krzysia przedstawia synowi tragiczne losy jego dziadka, który zginął podczas przesłuchań. Opowiada o swoim dzieciństwie, kiedy to wraz z siostrą, podczas wędrówki w lesie znaleźli pluszowego misia, który, jak się później okazało, nie był tylko zwykłą, pluszową zabawką. W trudnych momentach dodawał im siły i dzięki niemu, mimo trudnych życiowych momentów, mogli spokojnie przesypiać noce. Miś miał niezwykłą moc, którą wykorzystał w celu uzdrowienia mamy dzieci. Po tym zdarzeniu pluszowa zabawka zniknęła… Krzysiowi i jego ojcu coraz bardziej doskwierał chłód i głód w górach podczas śnieżycy. Po pewnym czasie chłopiec wyjrzał zza ośnieżonej ściany i zauważył machającego w jego kierunku Misia. Uratował ich. Dał znak ratownikom, gdzie mają lądować swoim helikopterem. Dzieci po wysłuchaniu opowieści Krzysia zmieniły swoje nastawienie do sytuacji. Nie wszystkie uwierzyły, ale większość się uspokoiła i atmosfera zmieniła się na lepsze. Mała dziewczynka Kasia niezauważona odeszła od grupy. Po jej odnalezieniu grupa znalazła pożywienie, a dziewczynka wyznała, że drogę pokazał jej Miś… Książka Roberta Buczka bardzo mi się spodobała. Nie wiem dlaczego, ale w momentach, kiedy Miś pomagał bohaterom, łezki zakręciły mi się w oku.

To naprawdę wzruszająca opowieść. O dorastaniu, pokonywaniu własnych słabości i nie tylko. Każda osoba, która ma jakiś problem powinna zapoznać się z treścią tej lektury. Miś to taki anioł, czuwający nad każdym z nas. Kiedy jesteśmy w trudnej sytuacji, wtedy zjawia się i udziela nam niezbędnej pomocy. Tylko musimy w to uwierzyć, bo wiara, jak się okazuje, może „przenosić góry”.

Łukasz Wacławek

 

 

 

 

 

 


Zaloguj

Zaloguj się

Nazwa *
Hasło *
Zapamiętaj mnie
listopad 2018
P W Ś C Pt S N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2

Wkrótce...

Brak wydarzeń

Dzwonki

1. 08:15 - 09:00
2. 09:10 - 09:55
3. 10:05 - 10:50
4. 11:00 - 11:45
5. 12:00 - 12:45
6. 13:00 - 13:45
7. 13:50 - 14:35
8. 14:40 - 15:25

Nasze certyfikaty