Wiele osób ma z góry wyrobione zdanie na temat japońskich komiksów czy też seriali animowanych. Nie da się ukryć, że w Internecie nietrudno jest natrafić na dziwne twory tamtejszych twórców, ale nie rozumiem też kompletnego skreślania danego gatunku za sprawą takich przypadków. W końcu każdy medal ma dwie strony, czyż nie? Poza nietypowymi pomysłami Japończyków, jest jeszcze mnóstwo pięknych, nieodkrytych przez wielu ludzi historii. A wystarczy tylko poszukać trochę głębiej. Wtedy z pewnością natrafimy na jakieś cudo – i myślę, że takim mianem mogę obdarzyć „Wilcze Dzieci”.

 

To historia ukazana w trzech tomach, jednak pomimo swojej treści, wydaje się być zadziwiająco lekka, przepełniona melancholijnym klimatem. Akcja rozgrywa się szybko, ale w żaden sposób nie odejmuje to wyjątkowości całokształtu. Nic nie jest zbyt przesadzone i właśnie to podoba mi się najbardziej, ta prawdziwość – nawet z wątkiem fantastycznym. Może wydawać się, że to dzieci ogrywają główną rolę, ale osobiście wydaje mi się, iż to właśnie na Hanie chciał się skupić twórca. Na jej życiu, w subtelny sposób przekazując nam trudy, porażki, ale i też szczęśliwe momenty, z jakimi być może będziemy musieli się zmierzyć. Ponieważ tak właśnie jest – raz kogoś tracimy, a później przeżywamy najpiękniejsze chwile, tworząc wspomnienia, które już zachowamy tylko dla siebie. Hana musiała zmierzyć się z ogromnie trudnym zadaniem, jakim było samotne wychowywanie dzieci. Bez niczyjej pomocy stawiła temu czoła i się nie poddała, choć po drodze miała wiele chwil zwątpienia. Przyznam szczerze, że rzadko kiedy płaczę na czymkolwiek, ale pod koniec łzy napłynęły mi do oczu i do teraz czuję jakiś taki ciężar na klatce piersiowej. Nie wyobrażam sobie bólu, z którym Hana musiała poradzić sobie zupełnie sama; kiedy jej dzieci rozdarte były pomiędzy dwoma światami, a ona nie mogła nic zrobić. Historia pokazuje też, jak my – ludzie – zmieniamy się podczas życia. I wpływ na to ma mnóstwo różnych czynników. Czasem stajemy się zupełnie obcy dla samych siebie, a innym razem dopiero co odkrywamy, że dopiero zaczynamy być tym kimś, kim tak naprawdę chcemy być. „Wilczym dzieciom” delikatności i uroku nadaje również piękna oprawa graficzna. Postacie stworzone są z takim wyczuciem, jak gdyby kartkę zamiast atramentu muskało lekkie piórko.

Jestem naprawdę zachwycona całością i z czystym sercem mogę polecić to każdemu – jestem pewna, że największy przeciwnik twórczości japońskich mangaków choć na moment przymknie oko wobec swojej niechęci, ponieważ jest to piękna, emocjonalna historia z ogromnym przekazem. Sprawia, że człowiek zaczyna doceniać życie trochę bardziej i akceptować też te złe chwile, nie tylko dobre.

Malwina Stopyra

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Zaloguj

Zaloguj się

Nazwa *
Hasło *
Zapamiętaj mnie
wrzesień 2018
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Dzwonki

1. 08:15 - 09:00
2. 09:10 - 09:55
3. 10:05 - 10:50
4. 11:00 - 11:45
5. 12:00 - 12:45
6. 13:00 - 13:45
7. 13:50 - 14:35
8. 14:40 - 15:25

Nasze certyfikaty