Głośny film Jana Komasy „Miasto 44” obejrzeliśmy wspólnie z uczniami gimnazjum w kinie w Wałbrzychu. Wszyscy byliśmy ciekawi, bo z jednej strony to film o wojnie, pełen przemocy i brutalnych scen, z drugiej strony zapowiedź wspaniałych efektów specjalnych. Okazał się niezwykły, wywołuje w widzach strach, nienawiść, współczucie – oglądając go jesteśmy w środku obrazu, razem z bohaterami boimy się, uciekamy, płaczemy, kochamy... Niektórzy twierdzą, że „Miasto 44” to film zbyt brutalny dla gimnazjalistów, przeczytajcie jak oni sami go ocenili, wniosek będziemy na pewno mieli podobny – warto pokazać młodym ludziom ten film, choćby tylko dlatego, by usłyszeć NIGDY WIĘCEJ WOJNY.

J. Bieniasz

 

*******************************

Dnia pierwszego października, razem z całym gimnazjum pojechaliśmy na pokaz nowego filmu - „Miasto 44”. Początkowo nie byłam do niego pozytywnie nastawiona - nigdy nie przepadałam za polskimi filmami... Ale czasem oczywiście zdarzały się małe wyjątki. Te z tematyką wojenną również nie należały do moich ulubionych, prawdę mówiąc nigdy takich nie oglądałam. Kiedy usłyszałam jednak, że reżyserem jest Jan Komasa mój pogląd nieco się zmienił. Jego wcześniejszy film „Sala Samobójców” podobał mi się ogromnie, więc pomyślałam - „Czemu z tym miałoby być inaczej?”. No, ale chcąc, nie chcąc, to nadal był film o wojnie. Znowu rozmyślałam nad zrezygnowaniem z wyjazdu, aż na języku polskim nie obejrzeliśmy kilku zwiastunów. Wtedy dopiero zobaczyłam, że to będzie film inny niż reszta i że może być naprawdę dobry. Po tej lekcji chodziłam jak nakręcona, w nocy nie mogłam spać, bo ciągle sobie myślałam, jaki on będzie, co mnie w nim zaskoczy, czy się nie zawiodę...
Aż w końcu, chwila rozpoczęcia seansu nadeszła. Co prawda po półgodzinnych reklamach, ale warto było poczekać. Zacznę od aktorów - cieszę się bardzo, że w filmie zagrali ci mniej znani. Gdybym ich kojarzyła, bądź byłyby to jakieś znane gwiazdy, pewnie nie skupiłabym się na samym filmie - tylko myślała, że temu na przykład nie pasuje ta rola albo w poprzednim filmie wypadł lepiej... A jak na początkujących aktorów to uważam, że poradzili sobie wspaniale z tak ciężkim projektem, jakim było „Miasto 44”.
Już na samym początku film mi się spodobał. Wstęp był w miarę spokojny i czasem nawet wesoły. Czy to cisza przed burzą? Zdecydowanie. Łzy w moich oczach pojawiły się niedługo potem, kiedy główny bohater - Stefan - wstąpił w szeregi Armii Krajowej. Pożegnanie z bratem i widok płaczącego bohatera był naprawdę bardzo smutny. Jednak jeszcze wtedy się nie rozpłakałam. Można powiedzieć, że byłam na skraju... Nawet histeria jego matki, krzyki i płacz nie sprawiła, żebym to zrobiła, choć byłam blisko. Sceną, która mnie złamała, było zabicie brata i matki Stefana na jego oczach. To stało się tak nagle i niespodziewanie, ten człowiek pojawił się znikąd i jakby nigdy nic strzelił im w głowę. Miałam wrażenie, że ktoś obcy do mnie podszedł i z całej siły kopnął w brzuch, chociaż nawet tego nie można porównywać do bólu utraty swoich bliskich. Później płakałam już cały czas, przy scenie, gdy z nieba leciała krew, gdy przechodzono kanałami, gdy Beatka i Kobra razem popełnili samobójstwo i gdy Kamę trafił pocisk z czołgu. Naprawdę, nieczęsto coś takiego mi się zdarza...
Podczas oglądania filmu ciągle sobie powtarzałam - „Ja nie chcę wojny, nie chcę, Boże, nie chcę wojny...”. I myślę, że między innymi o to w nim chodziło - żeby pokazać ludziom, jak to kiedyś wyglądało, co znaczy słowo wojna. Chciano nam uświadomić, że to coś bardziej strasznego i okropnego, niż tylko możemy sobie wyobrazić. Kiedy pomyślę, że ona mogłaby wrócić, to... Że za sekundę mogłabym stracić życie, że za chwilę moi najbliżsi umrą... Och, mimo, że widziałam film, to nie potrafię sobie tego wyobrazić. Dzieci, te biedne dzieci, którym odbierano matki, ojców, braci, siostry... Tak bezlitośnie je raniono, zabijano... Młodzi ludzie, którzy chodzili do szkoły i mieli plany na przyszłość, byli zakochani, chcieli mieć dzieci i szczęśliwą rodzinę, ale niestety to było niemożliwe... Nie mieli szans na normalną przyszłość, jeżeli w ogóle przeżyli. A rodzice? Nie mogli z dumą patrzeć na swoje dorastające pociechy. Tylu ludzi zabito, tych bezbronnych, pragnących wolności. Tylu rannych, niepotrzebnie czekających na pomoc. Tyle uczuć, zmiażdżonych ciężarem wojny.
Jedyne, co mi się nie spodobało to jeden fragment. Była to scena miłosna Stefana i Kamy. Kiedy między nimi coś się wydarzyło, to przecież Stefan nadal był zakochany (a może już nie?) w Biedronce, prawda? Tak to zrozumiałam... Wiem, że była wtedy wojna, ale przez to pojęcie „miłość” chyba nie zmieniło swojego znaczenia? To, co wtedy zrobili było według mnie nie na miejscu, ale z drugiej strony... Może po prostu byli świadomi tego, że niedługo mogą umrzeć i... Może on nie kochał naprawdę Biedronki? Szczerze w to wątpię, ale ciężko wytłumaczyć mi to, czego sama do końca nie rozumiem.
Film bez dwóch zdań trafia na „moją listę filmową”. Wywołał we mnie niespotykane emocje. Strach, smutek, żal, współczucie... Wszystko połączone w mojej głowie na raz stworzyło mieszankę wybuchową. Skąd wiem, że był (i nadal jest) dobry? To nie było coś takiego, że wyszłam z kina i pomyślałam „super, podobało mi się”, i zaraz o nim zapominałam. Zdecydowanie nie! Myślę o nim do dzisiaj. Powtórzyła się sytuacja z dnia przed filmem - nie spałam w nocy, myśląc o poświęceniu tych młodych ludzi. Bo przecież walczyli o to, dzięki czemu teraz jesteśmy sobą - o wolność. Na pewno pójdę na ten film jeszcze raz, by móc go przeżyć ponownie.
Naprawdę - nie pożałuje nikt, kto poświęci jeden dzień i pójdzie do kina. Dla mnie był to film niesamowity, piękny i niepowtarzalny. Pozostanie on we mnie na długo. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jeszcze żaden film nie sprawił, żebym tak wczuła się podczas oglądania i niemalże odczuła emocje towarzyszące głównym bohaterom. Podobał mi się, bardzo.

Malwina Stopyra

*********************************

Film Jana Komasy pt. "Miasto 44" to opowieść o młodych ludziach, którzy brali udział w Powstaniu Warszawskim i stanęli do walki w obronie Polski. Sceny, które pokazywały walkę, były drastyczne. Ukazały okrucieństwo wojny. Nie wiedziałem,że tamten czas był tak tragiczny... Film, który oglądałem wywołał u mnie emocje trudne do opisania. Po wyjściu z kina tylko jedna myśl we mnie krzyczała- NIGDY WIĘCEJ WOJNY!!!
Film bardzo mi się podobał, polecam wszystkim, aby obejrzeli" Miasto 44" i przeżyli go tak jak ja...

Mateusz Marcinkowski, Kl. IG

*******************************

Film "Miasto 44" obejrzałem 1 października br. Prace nad nim rozpoczęły się osiem lat temu, sama realizacja zajęła dwa lata i pochłonęła budżet 25 milionów złotych. Niektóre sceny były kręcone w moim mieście, Świebodzicach, więc nie mogłem się doczekać tej ekranizacji Powstania Warszawskiego.
Główni bohaterowie to młodzi ludzie, którzy żyją w okupowanej Warszawie. Mają najczęściej około 18 lat, własne ambicje, marzenia, przeżywają pierwsze miłośći. O większości z tych rzeczy nie mogą jednak myśleć, ponieważ nie pozwala im na to obecna sytuacja. Główny bohater - Stefan, podczas wojny stracił ojca, który był żołnierzem. Opiekuje się swoją mamą i młodszym bratem. Stefek ma wielu przyjaciół, którzy "wciągają" go do konspiracji. W sierpniu 1944 roku, wybucha Powstanie Warszawskie, w którym chłopak bierze udział.
Film bardzo mi się podobał. Uważam, że jest jednym z najlepszych o tematyce wojennej, jakie kiedykolwiek powstały. Najsmutniejsza była scena śmierci mamy i brata Stefana, kiedy niemiecki oficer brutalnie i bez skrupułów zastrzelił ich oboje. Film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Po wyjściu z sali kinowej jeszcze długo nie potrafiłem wrócić do normalnego rytmu. W głowie miałem widok tych wszystkich ludzi, którzy tak bardzo pragnęli wolności, że byli gotowi umierać choćby w najgorszy sposób.
Wracając do domu i widząc ludzi, którzy tak normalnie i naturalnie wykonują swoje czynności, czułem wielki żal i ucisk w sercu. Nikt nie przejmował się tym, co za chwilę może się wydarzyć lub tym, co się kiedyś wydarzyło. Dlatego tak ważne jest obchodzenie m.in.: każdej rocznicy Powstania Warszawskiego, które mimo tego, że było przegrane, stało się symbolem wielkiego patriotyzmu, miłości do ojczyzny i największego poświęcenia.

Konrad Zyska

**************************************

Jest to film opowiadający o powstaniu warszawskim. Obrazuje on przeżycia młodych ludzi walczących o swoją ojczyznę. Życie bohaterów często zostaje wystawione na próbę. To prawdziwi patrioci. Główny bohater początkowo jest postacią neutralną, nie jest związany z ruchem podziemia. Na oczach widza przechodzi płynną przemianę. Z rówieśnikami tworzy grupę walczącej młodzieży. Jest gotowy, by stanąć do walki w obronie ojczyzny. Film pokazuje prawdziwe oblicze wojny, śmierć, smutek i radość, które przeplatają się. Po obejrzeniu jesteśmy poruszeni okrucieństwem wojny. Śmierć czaiła się na każdym kroku, a młodzi ludzie składali w hołdzie swoje życie. Bohaterowie stają się dla nas wzorem, uczymy się od nich, czym jest patriotyzm i czego wymaga ta postawa. Polecam ten film każdemu Polakowi. To nie tylko wspomnienie historii, ale doskonała lekcja patriotyzmu.

Aleksandra Kołakowska


Pozostałe opinie i recenzje ukażą się już niebawem w zakładce „Szkolnego odlotu” - Nasze opinie. Zapraszamy do czytania


Zaloguj

Zaloguj się

Nazwa *
Hasło *
Zapamiętaj mnie
czerwiec 2018
P W Ś C Pt S N
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1

Dzwonki

1. 08:15 - 09:00
2. 09:10 - 09:55
3. 10:05 - 10:50
4. 11:00 - 11:45
5. 12:00 - 12:45
6. 13:00 - 13:45
7. 13:50 - 14:35
8. 14:40 - 15:25

Nasze certyfikaty