22 listopada br. w naszej szkole odbyła się szósta edycja Dyktanda Miejskiego pod patronatem Burmistrza Miasta Świebodzice Pana Bogdana Kożuchowicza oraz pani Dyrektor PSPI Magdaleny Stąpor. Przygody dzielnego wojaka Szwejka - w tekście przygotowanym przez panie Justynę Gąsior i Jolantę Bieniasz- okazały się sporym wyzwaniem dla 50 uczestników tegorocznej zabawy ortograficznej.

 

Kilka minut po 17.00 w dwóch salach niełatwy tekst zaczęły dyktować  panie Agata Ranftl- Liwo i Violetta Siwiak. Tuż przed 18 uczestnicy mogli się już spokojnie zrelaksować przy dźwiękach piosenek w wykonaniu uczennic klasy 4 i 5 pod kierunkiem pani Alicji Banaszak, przy popisach tanecznych uczennic klasy 3 pod kierunkiem pani Lidii Półtorak oraz posilić się pysznym ciastem w kawiarence przygotowanej przez panią Gosię Dominik. 

Prace uczestników oceniało bardzo szacowne jury, członkowie wałbrzyskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego i poloniści zarazem: przewodnicząca Małgorzata Chojda-Ozga (prezes Towarzystwa), Marta Grylewicz-Kędzia (członek zarządu), Agata Wachowiak (członek) i Halina Serafin (emerytowany naucz. języka polskiego, wykładowca, ekspert MEN).

A oto wyniki.

W kategorii I, czyli młodszej (13-19 lat):

  • I miejsce, już po raz drugi, Weronika Kobos z Liceum Ogólnokształcącego w Świebodzicach

  • II m. Aleksandra Mielczarek (absolwentka naszej szkoły i też drugi raz drugie miejsce),

  • III miejsce - Karol Melańczuk (absolwent  naszej szkoły)

W kategorii dorośli:

  • I miejsce (drugi raz) Krzysztof Bujak,

  • II m. Mieczysław Sowiński,

  • III miejsce Jarosław Graca (ubiegłoroczny zwycięzca).

Jak się okazało, panów podzielił na miejsca 1 błąd ortograficzny.

Wszyscy Laureaci otrzymali nagrody ufundowane przez Urzad Miejski w Świebodzicach.

Serdecznie gratulujemy! I zapraszamy za rok! 

Ogromne podziękowania dla WSZYSTKICH NAUCZYCIELI zaangażowanych w przygotowanie tak dużej uroczystości miejskiej oraz dla WSZYSTKICH RODZICÓW za upieczenie  wspaniałych ciast. 

                                                                             Tekst : Justyna Gąsior

                                                                             Fot. Łukasz Kucemba

VI DYKTANDO O PIÓRO 
BURMISTRZA MIASTA ŚWIEBODZICE BOGDANA KOŻUCHOWICZA

 

Dobry wojak wspomina

Ponadpięćdziesięciopięcioletni eksżołnierz cesarsko-królewskiej armii Austro- Węgier spoglądał łagodnie sponad piany na kuflu piwa w gospodzie „Pod Nieustającym Piwnym Potokiem”, a rytmiczne, choć wydobywające się z rzadka „pyk, pyk” z jego fajeczki, nie przeszkadzało słuchaczom jego superopowieści. - Mieszkała u nas na Pankracu, na placu Pod Ratuszem, pewna wdowa, a naprawdę to niby-wdowa, bo małżonek jej w swojej małoduszności i antypatriotyzmie popod podłogą ich sklepu (bo był – czyżem o tym wspominał - masarzem) zrobił sobie minischowek i żeby unikać chryi, ile razy o poborze coś mówiono, chował się w nim na całe codzienne, a nieraz i nocne posiedzenia. Oficjalnie zaś ogłoszono, że masarz zeszedł był z tego padołu łez, obżarłszy się wędliny z jadem kiełbasianym, co notabene źle by świadczyło o nim jako masarzu i w życiu bym kiełbasy u takiego nie kupił. Otóż ta wdowa hodowała pieski półrasowe, głównie takie pół buldogi, pół boksery, więcem ją od czasu do czasu odwiedzał, a ona mi o mężu ani mru-mru. Raz, akurat w środę popielcową (Popielec był wtedy późno, w początkach marca), spędzaliśmy pospołu miłe popołudnie, gdy naraz spopod podłogi gramoli się sczerwieniały ze złości, a prawie sczezły od przymusowego postu w karnawale, niby-nieboszczyk i wyzywa mnie od hultai. Wziąłem go delikatnie za chabety i już miałem go odrzucić w bok, kiedy to sakramenckie lumbago jak mnie nie łupnie! Na nieszczęście naprzeciwko stacjonował nadkomisarz policji i cały ten harmider przerwał mu arcypostne rozmyślania. Jak tylko usłyszał „łubu-du”, wpadł na czele zgrai policjantów, ale zamiast aresztować tego niedowarzonego Otella, uwziął się na mnie. Raz-dwa wróciłem do dawno niewidzianych koleżków z trzeciego batalionu. -Tak, tak panowie, nielekko było służyć Najjaśniejszemu Panu; wte i wewte człowiekiem rzucało. Ale i teraz jest nie łatwiej…Stary wojak pyknął kilkakrotnie i zamyślił się nad kuflem.

Przygotowanie tekstu: Justyna Gąsior i Jolanta Bieniasz

 


Zaloguj

Zaloguj się

Nazwa *
Hasło *
Zapamiętaj mnie
grudzień 2017
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wkrótce...

Brak wydarzeń

Dzwonki

1. 08:15 - 09:00
2. 09:10 - 09:55
3. 10:05 - 10:50
4. 11:00 - 11:45
5. 12:00 - 12:45
6. 13:00 - 13:45
7. 13:50 - 14:35
8. 14:40 - 15:25

Nasze certyfikaty